Ochrona środowiska

Ochrona środowiska

Ssakom morskim Grenlandii grozi wyginięcie

Niedźwiedzie polarne, morsy, narwale i bieługi mogą wkrótce zniknąć z obszaru Grenlandii – ogłosili ekolodzy ze Światowego Funduszu na rzecz Przyrody (WWF). Zagrażają im myśliwi i globalne ocieplenie klimatu. Brakuje regulacji prawnych dotyczących polowań na niedźwiedzie i morsy.

Ekolodzy apelują, by ssaki morskie zostały objęte ściślejszą ochroną przez władze duńskie i władze Grenlandii. Tradycyjnie poluje się tam na nie ze względu na ich mięso i futro.
Topniejące lody Grenlandii powodują, że niedźwiedzie, po utracie własnych siedlisk, są zmuszone do przemieszczania się w stronę siedlisk ludzkich, a tym samym, bliżej myśliwych. DWO

Pełny tekst artykułu został opublikowany na stronach Serwisu Naukowego PAP.

Ochrona środowiska

Polska: Reaktor jądrowy „Maria” znowu pracuje

Od
kilku tygodni polski reaktor jądrowy otwockiej dzielnicy Świerk pod Warszawą
znowu pracuje. „Maria”, zbudowana ponad 30 lat temu, miała prawie roczną
przerwę, bo skończył się uran. Nowy zapas przywieziono z Rosji.
Atomowy obiekt służy głównie do celów badawczych – naukowcy wytwarzają w nim
leki do wykrywania nowotworów, produkują też krzem, który trafia do japońskich
zakładów elektronicznych.
Pierwszy w Polsce reaktor uruchomiony został w 1958 roku, nazywał się „Ewa”. Była to konstrukcja radziecka, o mocy cieplnej 10 MW. Był wykorzystywany do produkcji izotopów promieniotwórczych, rocznie pracując około 3500 godzin. Drugi reaktor, do dziś działający, został zbudowany w 1974 roku, nazwano go na cześć Marii Skłodowskiej-Curie.

Ochrona środowiska

Bezpieczeństwo morskie i ochrona naturalnego środowiska morskiego

Środkowopomorska Rada NOT w Koszalinie i Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa w Gdyni zapraszają do udziału w konferencji „Bezpieczeństwo morskie i ochrona naturalnego środowiska morskiego – IV FORUM MORSKIE”, które odbędzie się w dniach 1-3 czerwca 2005r. w Hotelu ORBIS – SOLNY w Kołobrzegu.
Głównym celem konferencji i FORUM MORSKIEGO są poszukiwania coraz to nowszych
rozwiązań organizacyjno – technicznych oraz zastosowania najnowocześniejszych
technologii i przemian na rzecz bezpieczeństwa życia na morzu, ochrony mienia i
ochrony naturalnego środowiska morskiego jak również omówienie problematyki
związanej z gospodarką morską.

Tradycyjnie odbędą się ćwiczenia i pokazy ratownictwa morskiego, ukierunkowane
na ratowanie życia (poszukiwanie i ratowanie rozbitków), organizowane i
koordynowane przez Morską Służbę Poszukiwania i Ratownictwa.

Konferencja i Forum adresowane są do: przedstawicieli administracji morskiej i
portów morskich, wyższych szkół morskich, armatorów, firm żeglugowych, ośrodków
ratownictwa morskiego, instytucji i podmiotów gospodarczych związanych z
gospodarką morską, bezpieczeństwem morskim i ochroną środowiska morskiego.

Koszt udziału 1 osoby w konferencji oraz imprezach towarzyszących wynosi 900,00
zł.

Szczegółowych informacji udziela: Dział Doskonalenia Kadr NOT

Ochrona środowiska

Toksyczne zabawki

Rezultaty
najnowszych testów wykonanych na zlecenie Greenpeace wykazują, że dobra
konsumpcyjne codziennego użytku skierowane do dzieci zawierają wysoki poziom
substancji toksycznych. Włoski oddział Greenpeace zlecił testy laboratoryjne
badające poziom substancji toksycznych w koszyku konsumenckim 12 popularnych
dóbr konsumpcyjnych, m. in. zabawek i artykułów dla dzieci, koszulek,odtwarzaczy
DVD i środków do pielęgnacji skóry.
W testach przeprowadzonych przez holenderskie laboratiorium TNO Environment
and Geosciences, najwyższy poziom niebezpiecznych substancji znalazł się w
produktach dla dzieci i niemowlaków, szczególnie w modelach lalek

Spiderman Flip 'n zip i Barbie Fashion Fever firmy Mattel. Wiele spośród tych
chemikaliów, m. in. ftalany, alkilofenole, piżma syntetyczne może potencjalnie
naruszać system hormonalny, być przyczyną nowotworów lub poronień, zaburzać
czynności układu rozrodczego oraz odkładać się w organizmie i środowisku.

Wiele firm, m. in. Sony, Sony Ericsson, już poczyniło odpowiednie kroki i
zobowiązało się do wycofania niebezpiecznych chemikaliów z całej gamy swoich
produktów. Decyzje te były spowodowane długotrwałymi naciskami ze strony
organizacji ekologicznych.

Więcej informacji: Jacek Winiarski, Rzecznik Prasowy, Greenpeace Polska
Źródło:
Zielona Brama / Greenpeace Polska

Ochrona środowiska

Serce Borneo: niszczony dom nieznanych gatunków

W ciągu minionych 10 lat odkryto na wyspie Borneo 361 nowych gatunków, w tym 50 roślin. W sumie występuje tu aż 15 tysięcy gatunków roślin. Nowy raport organizacji WWF ostrzega przed tym, że wylesienia pierwotnych lasów w centralnej części wyspy grożą zniszczeniem tysięcy nieznanych jeszcze ludzkości gatunków roślin i zwierząt. W środkowej, trudno dostępnej części wyspy, podzielonej między Indonezję, Malezję i Brunei, miejsce dawnych lasów w szybkim tempie zajmują wielkoobszarowe plantacje.
WWF przygotowuje projekt pod nazwą Heart of Borneo (Serce Borneo) polegający
na stworzeniu sieci obiektów chronionych zajmujących obszar ponad 350 tysięcy
kilometrów kwadratowych (więcej niż wynosi powierzchnia Polski).

Ochrona środowiska

DOBRY POMYSŁ NA PRZYDOMOWĄ OCZYSZCZALNIĘ ŚCIEKÓW

Dla właścicieli wolno stojących zabudowań gospodarczych to dobra wiadomość: polscy naukowcy z Instytutu Budownictwa, Mechanizacji i Elektryfikacji Rolnictwa (IBMER) w Warszawie – Górskim Centrum Badań i Wdrożeń w Tyliczu k. Krynicy-Zdroju opracowali dla nich technologię oczyszczania ścieków gospodarczych. „Technologia ta jest korzystna zwłaszcza w przypadku pojedynczych domów, grup kilku budynków, gospodarstw rolniczych lub budynków wolnostojących w zabudowie rozproszonej, czyli tam, gdzie nieuzasadniona jest (głównie ze względów ekonomicznych) budowa oczyszczalni scentralizowanych typu miejskiego” – mówi jeden z twórców projektu, Andrzej Jucherski. „Świetnie sprawdza się również w warunkach górskich, w trudnym terenie i niskich zimowych temperaturach” – dodaje.
OCZYSZCZALNIA SKROJONA NA INDYWIDUALNĄ MIARĘ

Dziś właściciele takich rozproszonych zabudowań najczęściej odprowadzają ścieki
gospodarcze wprost do przydrożnych gruntów, rowów lub rzek. Nowa technologia
oczyszczania ścieków pozwoli tego uniknąć.

„Jest to wielostopniowy system, który w proces oczyszczania ścieków zaprzęga
glebowo-roślinne środowisko przyrodnicze. Oprócz najnowszych rozwiązań z
techniki sanitarnej zastosowano tu bardzo skuteczne zasady odwiecznych procesów
samooczyszczania się środowiska” – mówi dr inż. Andrzej Jucherski.

Na podstawie indywidualnych potrzeb użytkowników, w zależności od warunków
terenowych, ilości odprowadzanych ścieków oraz ich charakterystyki
fizyko-chemicznej każdorazowo dobierana jest konfiguracja urządzeń wchodzących w
skład tej technologii oczyszczania.

Oczyszczalnia taka może się składać np. z trzykomorowego osadnika przepływowego,
złoża filtracyjnego o pionowym przepływie ścieków lub (i) złoża
roślinno-gruntowego (o poziomym, ciągłym przepływie ścieków), ze stokowego złoża
trawiasto-glebowego, na których nasadza się trawy wodolubne oraz z końcowego
układu odbierającego i doczyszczającego odcieki (w środowisku trawiasto-glebowym
lub ewentualnie w oczku wodnym, zasiedlonym roślinnością typu bagiennego).

OD ŚCIEKU DO ZARYBIONEGO STAWU

„W pierwszym etapie ścieki są wstępnie oczyszczane mechanicznie w trzykomorowym
osadniku przepływowym. Jest on wyposażony w międzykomorowe rurowe separatory
zanieczyszczeń pływających. W osadniku tym rozpoczyna się biochemiczny rozkład
zawartej w nich substancji organicznej i stopniowe klarowanie cieczy” – wyjaśnia
Andrzej Jucherski.

Ścieki takie, choć znacznie już oczyszczone, nie nadają się jednak jeszcze do
odprowadzenia do gruntu, a tym bardziej do wód powierzchniowych, ze względu na
bardzo wysoką zawartość w nich azotu amonowego i fosforanów.

Urządzeniem, które decyduje o jakości oczyszczania ścieków jest w tej instalacji
złoże filtracyjne o przepływie pionowym. Umożliwia ono zmniejszenie stężeń
substancji węglowych i azotowych. Ale po tym etapie oczyszczania ścieki wciąż
zawierają za dużo azotu całkowitego i fosforanów.

Ich dalsze oczyszczanie odbywa się w złożu gruntowo-roślinnym o poziomym
(podpowierzchniowym) przepływie ścieków.

„Ścieki dopływają do złoża przez studzienkę i specjalne rury dystrybucyjne
umieszczone w warstwie kamienistej. Następnie filtrują się stopniowo wzdłuż
całej objętości złoża, składającego się z odpowiednio dobranych mieszanek
piaszczysto-żwirowych” – wyjaśnia Andrzej Jucherski.

W złożu tym następują kolejne procesy oczyszczania, m.in. biochemiczne reakcje
(głównie redukcyjne), fizyczna sorpcja zawiesin i koloidów, chemiczna sorpcja
fosforanów oraz asymilacja i wbudowywanie w masę roślinną produktów mineralnych,
które powstały w wyniku tych reakcji.

ROŚLINY – SKUTECZNE I TANIE

Do nasadzeń na powierzchni tego złoża najlepsze okazują się rośliny wodne lub
wodnolubne, np. kombinacja trzciny i pałki wodnej.

Zarówno do oczyszczania, jak i do doczyszczania ścieków może też służyć tzw.
stokowe złoże filtracyjne trawiasto-glebowe, czyli pas roślinności z odpowiednio
wyprofilowanym i izolowanym od podłoża dnem.

„Jest to oryginalne rozwiązanie autorskie, niezwykle skuteczne i tanie w
wykonaniu, z wykorzystaniem w pełni naturalnych konfiguracji terenowych” –
podkreśla Jucherski.

Pasy filtracyjne – przeważnie z nasadzeniami mozgi trzcinowatej lub manny wodnej
– można stosować po osadniku lub po osadniku i złożu o przepływie pionowym, a
kiedy to możliwe – także zamiast złoża o przepływie poziomym.

Dopiero tak oczyszczone „wody pościekowe” można za pomocą specjalnych układów
rozsączających wprowadzać pod wydzieloną trawiastą powierzchnię.

„Ostatnio, mając na uwadze względy oszczędności wody i estetyki zagrody
wiejskiej, jako końcowe odbiorniki oczyszczonych ścieków preferowane są stawy
ogrodowe – oczka wodne, z roślinnością wodną i z wprowadzonymi tam rybami
ozdobnymi” – mówi Jucherski.

SAMOOCZYSZCZAJĄCE SIĘ URZĄDZENIE

Przydomowa oczyszczalnia – jak każde urządzenie – musi być poddawana okresowej
konserwacji. Raz w roku należy też usunąć z komory osadnika nagromadzone tam
osady stałe.

„Istnieje jednak możliwość nie obsługiwania osadnika nawet przez kilka lat, choć
wiąże się to z zastosowaniem odpowiednich rodzajów i objętości komór użytych do
konstrukcji osadników” – zastrzega się naukowiec.

W sprzyjających warunkach w komorach może bowiem nastąpić tzw. fermentacja
metanowa, czego efektem jest zmniejszenie ilości osadu i wydzielanie m.in.
metanu, jako produktu ubocznego tego procesu. Jak się okazało, w niektórych
osadnikach następował rozkład osadów stałych – prawdopodobnie przy pomocy
bakterii metanowych, którym te osady służą za pożywienie.

CORAZ WIĘCEJ ULEPSZEŃ

Jak mówi Andrzej Jucherski, choć oczyszczalnie tego typu są już od kilku lat
wdrażane przez IBMER w gospodarstwach rolniczych, to nadal w Instytucie trwają
prace badawcze nad rozwojem i unowocześnianiem tej technologii.

„Wciąż pojawiają się nowe materiały i technologie. Nie muszą już być stosowane
na przykład proste granulacje żwirów. Mogą to być np. lekkie granulaty ze
spiekanych materiałów gliniastych typu keramzyt, szczególnie przydatne w
filtracji płynów” – wyjaśnia.

TYP MIEJSKI NA WSI SIĘ NIE SPRAWDZA

Andrzej Jucherski podkreśla, że takie oczyszczalnie stają się coraz
popularniejsze m.in. w Niemczech. Kraj ten w ciągu ostatnich kilkunastu lat dużo
na wsiach inwestował w drogie oczyszczalnie typu miejskiego. Teraz – pod presją
użytkowników – powraca się tam do tańszych, ale równie skutecznych systemów
zdecentralizowanych, w tym do lokalnych i przydomowych oczyszczalni ścieków.

Naukowiec ma nadzieję, że oczyszczalnie tego typu staną się coraz popularniejsze
także w Polsce. Z jednej strony obowiązują nas bowiem przepisy Unii Europejskiej
dotyczące czystości środowiska. Z drugiej – należy się spodziewać wnikliwych
kontroli dotyczących techniczno-ekonomicznej zasadności wyboru technologii
oczyszczania ścieków oraz racjonalnego wykorzystania pozyskiwanych środków
finansowych na te cele.

PAP – Nauka w Polsce, Bogusława Szumiec-Presch
Dzięki uprzejmości:
PAP Nauka w Polsce

Ochrona środowiska

Przyłącz się do akcji WWF – Nie kupuj żółwi z przemytu.

W
sobotę 30 kwietnia w Warszawskim Ogrodzie Zoologicznym odbędzie się inauguracja
akcji edukacyjnej WWF mającej na celu ograniczenie przemytu żółwi. Każdego
roku do Polski sprowadzanych jest nielegalnie kilkanaście tysięcy okazów tych
zwierząt. Większość z nich trafia do sklepów zoologicznych i na giełdy.
Tymczasem w efekcie przemytu i zniszczenia środowiska naturalnego ponad połowie
znanych gatunków żółwi grozi dzisiaj wymarcie. Aby ocalić te zwierzęta, amatorzy
gadów powinni za wszelką cenę unikać kupowania okazów bez dokumentów legalnego pochodzenia.
O przemycie
Przemyt żółwi to na świecie zjawisko bardzo dużych rozmiarów. Mimo
międzynarodowych przepisów chroniących zagrożone gatunki, co roku miliony tych
zwierząt wyłapywane są w ich naturalnym środowisku i przemycane do krajów, gdzie
jest na nie zbyt. Dla przemytników żółwie to towar jak każdy inny. Wydobywa się
je z piasku, często przy użyciu ciężkiego sprzętu, następnie okleja taśmami
izolacyjnymi i pakuje po kilkaset osobników do pudeł i toreb. Okaleczenia i
wielogodzinną podróż bez wody, żywności, a nawet możliwości ruchu przeżywają
tylko nieliczne osobniki. Skala procederu sprawia jednak, że tego rodzaju
transporty są opłacalne.

W Polsce aż 90% żółwi lądowych dostępnych w sprzedaży to żółwie pochodzące z
przemytu. Są dostępne zarówno w sklepach, jak i na giełdach zoologicznych.
Trafiają do nas głównie z Uzbekistanu i innych byłych republik radzieckich,
tranzytem przez Ukrainę i przejścia na wschodniej granicy. Udaremnione próby
przemytu dają wyobrażenie o skali tego procederu. Podczas jednej z udanych akcji
celników w 2002 roku zatrzymano transport 1144 żółwi! Znaleziono je spakowane w
torby w jednym z samochodów w pobliżu wschodniej granicy. Tymczasem według
szacunków przemyskich celników, wykrywalność tego rodzaju nielegalnych
transportów sięga zaledwie 5-10% w skali roku.

Cały artykuł:
WWF

Ochrona środowiska

Kto zagraża naszym gatunkom?

Amerykańskie szopy, norki, ryby i raki rozpierają się u nas jak u siebie. Azjatyckie czebaczki, amury, pelugi są bardziej dyskretne, ale i tak nasze rodzime zwierzaki przegrywają z kretesem. Dlatego wymarł nasz okazały rak szlachetny. A niebezpieczeństwo zawisło nad poczciwymi dzikimi gęśmi i kaczkami. W 1997 roku na wieży kościelnej w Będzinie (woj. śląskie) wśród niestrawionych resztek pokarmowych, tzw. wyplówek, sowy płomykówki dr Grzegorz Kłys z Katedry Biosystematyki Uniwersytetu Opolskiego znalazł szczątki gryzonia zidentyfikowanego później jako koszatniczka (Octogon degus). Niby nic szczególnego, tyle że koszatniczki żyją… w Andach….
… Koszatniczki są puchate, towarzyskie, mało kłopotliwe w hodowli i od
pewnego czasu mają w Polsce licznych entuzjastów. Być może to jeden z nich
zwrócił wolność swojemu pupilowi.

– Niewykluczone, że tak właśnie było, ale znaleziona w Będzinie czaszka należała
do osobnika młodego. Istnieje zatem możliwość, że koszatniczki wydostały się na
wolność i tworzą gdzieś rozmnażającą się populację – dodaje dr Kłys. …

… Konwencja o Różnorodności Biologicznej z 1992 r., sformułowana w Rio de
Janeiro i ratyfikowana przez Polskę, jako obce definiuje te gatunki roślin i
zwierząt, które celowo lub niecelowo przeniesione (introdukowane) zostały poza
swój naturalny zasięg, na jakim występują współcześnie i występowały w
przeszłości. Ze względu na nieokreślone precyzyjnie granice owej przeszłości za
obce uznaje się często gatunki introdukowane po roku 1492, kiedy to na większą
niż kiedykolwiek skalę rośliny i zwierzęta zaczęły być przenoszone ze swoich
naturalnych środowisk.

Cały artykuł: www.Gazeta.pl
i www.LasyPolskie.pl