Zoologia

Zoologia

Poznaj naturę żubra

Powszechnie w Polsce uważa się, że żubry żyją w Puszczy Białowieskiej. I słusznie, bo w lasach białowieskich żyje największa populacja tych zwierząt w Polsce – około 480 osobników. Kto był ciekawy, jaki mają apetyt, co lubią, jak się zachowują i reagują na inne zwierzęta – mógł to zrobić online. Transmisja nadawana jest z jednego z miejsc zimowego dokarmiania żubrów: z Nadleśnictwa Browsk z polany na północnym skraju Puszczy Białowieskiej. Okazuje się, że nie tylko żubry chętnie odwiedzały tę polanę i spędzają na niej dużo czasu. Oprócz króla podlaskich puszcz można było także zobaczyć dziki, sarny, jelenie, zające, a także ptaki: sójki, dzwońce, trznadle.

W okresie letnim trudno dostrzec żubra, nawet w Puszczy Białowieskiej, gdzie jest ku temu najczęstsza okazja. Populacja żubrów jest tutaj największa na świecie. W ramach kampanii „Poznaj swoją Naturę” zachęcamy, aby podpatrywać te wyjątkowe ssaki, nie tylko na żywo. W sezonie zimowym dzięki kamerze internetowej Lasów Państwowych żubry podglądała rekordowa liczba ponad 3 milionów osób.
Tutejsze żubry dokarmianie są od czasów carskich. Obecnie ich największymi smakołykami są siano, sianokiszonka i buraki pastewne. Co roku pracownicy Białowieskiego Parku Narodowego zakupują od okolicznych rolników po 200 ton tego pożywienia. Dodatkowo zakontraktowanych jest ponad 100 ha łąk od rolników, którzy pozostawiają tam w specjalnych brogach skoszoną trawę. Dzięki temu wychodzące z Puszczy zimą żubry mają co jeść. W okresie zimy grupują się wokół miejsc dokarmiania, tworząc duże stada zimowe, liczące kilkadziesiąt osobników.
Celem dokarmiania jest zapobieganie szkodom w uprawach rolnych, które powodują te chronione prawem zwierzęta, ale też dążenie do poprawy kondycji tych osobników. W roku 2013 za szkody spowodowane przez żubry w Puszczy Białowieskiej i Knyszyńskiej RDOŚ w Białymstoku wypłacił rolnikom łącznie ponad 300 tysięcy złotych.
Zimowe dokarmianie zmniejsza też szkody w lesie. Mając stały dostęp do dobrego siana żubry nie muszą zdzierać kory czy ogryzać pędów drzew.
Zwierzęta te są bardzo płochliwe, co przy ich masie ciała wynoszącej pół tony wydaje się dość dziwne. Ponoć łatwiej podejść w lesie stado jeleni niż stado żubrów. Warto wiedzieć, że do przetrwania żubr potrzebuje ok. 30 kg zielonej masy dziennie.
„Wraz ze zmianą pory roku szansa na podglądanie tych majestatycznych ssaków minęła, ale w ramach kampanii ‘Poznaj swoją Naturę’ zachęcamy do podglądania przyrody białowieskiej, również za pomocą kamery internetowej. Żubry schowały się do lasu, ale można podpatrywać inne zwierzęta, np. rysie. Najłatwiej zaobserwować je po zmierzchu, co umożliwiają zainstalowane specjalne reflektory podczerwieni. Zwierzęta nie widzą tego światła, więc nie wpływa ono na ich zachowanie i nie zakłóca ich rytmu życia” – zaprasza Małgorzata Wnuk z RDOŚ w Białymstoku.
Zwierzęta Puszczy Białowieskiej można oglądać na stronie internetowej http://www.lasy.gov.pl/informacje/kampanie_i_akcje/zubryonline. Zachęcamy także do odwiedzin profilu na Facebooku:

O kampanii „Poznaj swoją Naturę”
Kampania „Poznaj swoją Naturę” to kolejna inicjatywa Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, której celem jest popularyzacja wiedzy i dzielenie się doświadczeniami dotyczącymi współistnienia człowieka z przyrodą w obszarach Natura 2000.
Projekt ma również pokazać korzyści płynące z włączenia terenów do Europejskiej Sieci Ekologicznej. Dlatego organizatorzy zaplanowali działania informacyjne skierowane także bezpośrednio do mieszkańców chronionych obszarów. W okresie od maja do września, w wybranych miejscowościach, należących do obszarów Natura 2000, odbędzie się 15 spotkań informacyjnych oraz 5 imprez lokalnych. Ich celem będzie promowanie sieci Natura 2000 jako dodatkowych możliwości dla gminy i jej mieszkańców. Ambasadorem kampanii został Andrzej Piaseczny.

Harmonogram wydarzeń w województwie podlaskim:

Obszar 1 – Puszcza Białowieska

spotkania lokalne Noc Muzeów – Białowieża 17 maja
  Noc Kupały – Dubicze Cerkiewne 19 lipca
  Piknik Rodzinny – amfiteatr Hajnówka 15 czerwca
impreza lokalna z udziałem Ambasadora Dni Narwi – Narew (gm. Narew) 26 lipca

Szczegóły dotyczące kampanii „Poznaj swoją Naturę” dostępne są na stronie: www.poznajnature.pl oraz portalu Facebook: .

Zoologia

Wędrówki godowe ropuch szarych w Bieszczadach

Trwają wędrówki godowe żyjących na Podkarpaciu, m.in. w Bieszczadach i Beskidzie Niskim, ropuch szarych – powiedział PAP we wtorek Marek Holly z Bieszczadzkiego Parku Narodowego.

„Ropuchy szare wędrują do oczek i niewielkich zbiorników wodnych po to, by złożyć tam skrzek, z którego rozwiną się kijanki. Pokonują nawet kilkaset metrów” – mówił Holly.

Dodał, że ropucha szara jest jednym najczęściej spotykanych polskich płazów. Jej szerokie i masywne ciało ma bochenkowaty kształt; długość dochodzi do 18 cm. Ma dobrze rozwinięte gruczoły jadowe. W ciągu dnia przebywa w ukryciu pod kamieniami, w norach, piwnicach czy szczelinach w murach. Żeruje po zmroku.

Przyrodnik zwrócił uwagę, że jest to „bardzo pożyteczny i pożądany płaz dla rolników, sadowników i leśników”. „Bytując w pobliżu siedlisk ludzkich, zjada bardzo dużo m.in. ślimaków i gąsienic” – podkreślił.

Holly nie wykluczył, że cieplejsze w ostatnich latach zimy mogą mieć wpływ na zmniejszanie liczebności płazów. „Wcześniej wybudzone z zimowego uśpienia płazy tracą energię, w efekcie niektóre nawet nie dożywają okresu godowego” – zauważył.

Wszystkie ropuchy w Polsce są pod ochroną.

Spośród płazów wędrówki godowe zakończyła już żaba trawna, a wkrótce rozpocznie kumak górski. Trwa natomiast okres godowy rzekotki drzewnej; jedynej w Polsce żaby potrafiącej m.in. bytować na drzewach.

Zoologia

Ponad 70 fok szarych udało się zaobserwować w rejonie ujścia Wisły

Ponad 70 fok szarych udało się zaobserwować w rejonie ujścia Wisły. Zdjęcia zwierząt wykonano podczas przelotu nad ujściem Wisły realizowanego w ramach działań WWF Polska.

Jak w przesłanym PAP komunikacie poinformowali przedstawiciele WWF Polska, w czasie lotu 15 kwietnia udało się odnotować obecność około 70 fok. Zwierzęta wypoczywały na piaszczystej łasze w rejonie Świbna i Mikoszewa. „Nie wiadomo, jak długo foki tutaj pozostaną. Od niemal trzech lat spotyka się je tutaj stosunkowo często, jednak ich liczebność waha się w przedziale od kilku do kilkudziesięciu osobników. Większe grupy, takie jak ostatnio zaobserwowana, zdarzają się rzadko, a rekordowa obserwacja – ponad 90 fok – pochodzi z ubiegłego roku” – zaznaczono w komunikacie.

WWF Polska przypomina, że dla bałtyckiej populacji fok szarych zakończył się właśnie okres rozrodu. „Zarówno okres opieki nad potomstwem i karmienia młodych, jak i niedawno odbyte gody były dla wielu osobników dużym wysiłkiem. Teraz nadszedł czas na regenerację sił i odbudowę zapasów energii. Foki rozpoczynają intensywne żerowanie. W poszukiwaniu pokarmu poszukują dużych ławic ryb i grupują się w miejscach ich występowania” – wyjaśniono.

Foki mogą wykorzystać piaszczyste łachy na czas linienia, które zaczyna się w maju, a kończy w czerwcu. Ssaki te zmieniają wówczas futro i większość czasu spędzają poza wodą.

„Apelujemy o zgłaszanie każdej obserwacji fok do Błękitnego Patrolu WWF, numer telefonu 795 536 009 lub Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego w Helu, telefon 601 889 940 – mówi Katarzyna Pietrasik z WWF Polska. – W najbliższych tygodniach istnieje też duże prawdopodobieństwo obserwacji młodych, urodzonych w tym roku fok. W ubiegłym tygodniu wolontariusze z Błękitnego Patrolu przyjęli zgłoszenie o +maluchu+ z Łeby. Pamiętajmy o tym, aby w przypadku obserwacji nie podchodzić do zwierzęcia, bo takie spotkanie jest źródłem stresu dla foki. Zwierzęciu możemy pomóc wyłącznie zapewniając mu spokój i powiadamiając wolontariuszy WWF lub Stację Morską”.

Projekt „Ochrona siedlisk ssaków i ptaków morskich” jest współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko.

Zoologia

Nie doczekały się w tym roku potomstwa

Mazurskie bieliki z Nadleśnictwa Dobrocin, których gniazdo od lutego można było podglądać przez internet, nie doczekały się w tym roku potomstwa. Po raz pierwszy od trzech lat internauci nie obejrzą więc narodzin tych największych polskich ptaków drapieżnych.

Jak poinformował PAP nadleśniczy z Dobrocina Szymon Nowak, para bielików zajęła gniazdo z kamerą, ale dotychczas nie przystąpiła do lęgu. Dlatego zdecydowano o przerwaniu internetowej transmisji. „Ptaki wielokrotnie pojawiały się przy gnieździe, ale nie wzmacniały jego konstrukcji nowymi gałęziami ani nie mościły igliwiem i trawami. Gniazdo traktowały jedynie jako stołówkę do spożywania zdobyczy” – powiedział.

Według leśników brak piskląt ma związek z „wymianą samicy” w tej parze. Dotychczasowa prawdopodobnie nie przeżyła ostatniej zimy. Bieliki są monogamistami i zmieniają partnera tylko w przypadku śmierci poprzedniego. Para spod Dobrocina miała po ok. 20 lat i gniazdowała w tym samym rewirze od 2000 roku. Wczesną wiosną samiec sprowadził w pobliże gniazda nową samicę z charakterystycznymi białymi sterówkami, ale nie zniosła ona jaj.

Transmisja z gniazda mazurskich bielików miała być jedyną w tym roku okazją śledzenia narodzin i rozwoju tych ptaków w Polsce. Internetowe kamery zamontowano jeszcze przy dwóch innych gniazdach w kraju, ale jedno zniszczył huragan Ksawery, a drugie zostało porzucone przez ptaki.

Projekt edukacyjny „bieliki online” realizują wspólnie od trzech lat Lasy Państwowe i Komitet Ochrony Orłów. Ma przybliżyć zwyczaje lęgowe tych ptaków i promować proekologiczną gospodarkę leśną. Polega ona na wyznaczaniu stref ochronnych i zachowaniu starego drzewostanu, w którym gnieżdżą się ptaki drapieżne.

Przed rokiem transmisję z gniazda mazurskich bielików, które znajduje się na wierzchołku 37-metrowej sosny, obejrzało 150 tys. widzów. Pisklęta, które internauci nazwali Świtem i Zorzą, stały się wówczas „celebrytami” internetu. Profil projektu na jednym z portali społecznościowych „polubiło” ponad 23 tys. użytkowników.

Bieliki są największymi polskimi ptakami szponiastymi. Rozpiętość ich skrzydeł dochodzi do 240 cm, a długość ciała do 95 cm. Wbrew obiegowym opiniom nie są one orłami. Gatunkowo zaliczono je do rodziny jastrzębiowatych i odrębnej podrodziny – tzw. orłanów, o charakterystycznych nieopierzonych skokach. Podlegają ścisłej ochronie gatunkowej. Ich liczebność w kraju szacowana jest na 1000-1200 par, z czego ponad 200 gniazduje na Warmii i Mazurach.

Zoologia

Bociany w Przygodzicach już zakończyły gody

W słynnym dzięki internetowej transmisji gnieździe bocianów w Przygodzicach (Wielkopolska) Wielkanoc upłynęła pod znakiem godów. Po dwóch tygodniach samotności, zajmująca gniazdo samica doczekała się partnera, teraz internauci wyczekują efektów ich spotkania.

Obserwacje bocianów z Przygodzic przez internet trwają od 2006 roku. Losy kolejnych mieszkańców gniazda śledziło dotąd kilka milionów internautów. Do tej pory opuściło je w sumie 20 młodych ptaków.

Pierwszy tegoroczny bocian zajął gniazdo znajdujące się na kominie nieczynnej kotłowni urzędu gminy 7 kwietnia. Samica czekała na partnera przez dwa tygodnie. Dopiero w minioną niedzielę internauci mogli zaobserwować bocianią parę.

„Samotność bocianicy trwała tak długo, że zaczęła składać i wyrzucać z gniazda niezalężone jajka. Od 20 kwietnia wreszcie w gnieździe jest para. Para szybko i wielokrotnie skonsumowała swój związek” – poinformował PAP ornitolog Paweł Dolata z Południowowielkopolskiej Grupy Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.

Dolata dodał, że w ubiegłym roku osamotniona samica, której partner był na gnieździe tylko kilka dni, wyrzuciła wszystkie zniesione jaja – 6 lub 7. Po raz pierwszy w Przygodzicach nie było wówczas przychówku. Stąd były obawy, że w tym roku ta historia się powtórzy.

„Na szczęście w niedzielę internautka wypatrzyła na gnieździe parę bocianów. Przez chwilę były tam nawet trzy ptaki, bo w gnieździe trwała kotłowanina i walki między bocianami. Para, która je wygrała, na dobre zadomowiła się na gnieździe, spędzając na nim dużo czasu, w tym nocując z niedzieli na poniedziałek. Wielokrotnie też dochodziło do ich godów – jest więc duża szansa na kolejne, zalężone już jaja” – poinformował Paweł Dolata.

Teraz bocianią rodzinę, społeczność Przygodzic i rzesze internautów czeka pełen emocji miesiąc: wysiadywanie jaj trwa ok. 35 dni. W tym długim czasie samica musi mieć zmiennika, by mogła choć na krótko latać na żerowisko. Zgodnie z bocianimi zwyczajami, normalnie przy składaniu jaj asystuje samiec.

Strona www.bociany.ec.pl od lat zajmuje czołowe miejsca w światowym rankingu portali o ptakach, gromadzącego prawie 1,2 tys. stron internetowych.

Według szacunków od 2006 roku na bociany przez kamerę spoglądało kilka milionów miłośników przyrody z ok. 200 krajów. Internauci pochodzili m.in. z tak egzotycznych miejsc, jak Bhutan, Czad, Gwinea Równikowa, Mikronezja, czy Republika Środkowoafrykańska.

Projekt internetowej obserwacji bocianów białych w Przygodzicach „Blisko bocianów” realizowany jest przez Południowowielkopolską Grupę Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków – polskiego partnera międzynarodowej sieci towarzystw ochrony ptaków i ich siedlisk BirdLife International. Przy projekcie współpracują Gmina Przygodzice i firma TK Telekom S.A.

„Celem projektu jest przybliżenie wszystkim miłośnikom przyrody życia bociana białego – +najbardziej polskiego gatunku ptaka+. Warto bowiem pamiętać, że polska populacja bociana białego, stanowi około 1/5 całej populacji światowej” – przypomniał Dolata.

Trudno ocenić, ile w sumie bocianów mieszkało dotąd na kominie kotłowni, bo dorosłe ptaki, które przylatują do gniazda nie są zaobrączkowane. Młode po przyjściu na świat, otrzymają imiona i obrączki.

Gniazdo w Przygodzicach położone jest na skraju doliny rzeki Baryczy, tuż przy największym w Polsce Parku Krajobrazowym „Dolina Baryczy”, jednocześnie Obszarze Specjalnej Ochrony Ptaków europejskiej sieci ekologicznej Natura 2000.

Zoologia

Białowieskie żubry i 100ha łąk

Ok. 50 rolników podpisze z parkiem narodowym umowy, na podstawie których żubry żyjące w Puszczy Białowieskiej będą mogły bez przeszkód żerować na ich łąkach. Chodzi w sumie o 100 hektarów w gminach: Narewka, Dubicze Cerkiewne i Białowieża.

Kierownik ośrodka hodowli żubra w Białowieskim Parku Narodowym Jerzy Dackiewicz powiedział we wtorek PAP, że zgłosiło się 77 rolników zainteresowanych kontraktacją ich łąk na potrzeby białowieskich żubrów.

Wybrano tereny ok. 50 właścicieli, biorąc pod uwagę przede wszystkim lokalizację, stan łąk i fakt, czy żubry rzeczywiście tam przychodzą. Umowy z rolnikami mają być podpisane do końca kwietnia – dodał Dackiewicz.

Zadaniem rolników będzie przygotowanie terenu (m.in. jego wyrównanie, uprzątnięcie siana z minionego roku, jeśli łąka była już wcześniej kontraktowana), by swobodnie mogły tam przebywać i żerować żubry. Rolnicy muszą też w ramach umów z parkiem przygotować na tych łąkach siano przed zimą. Zebrane w stogach, będzie bowiem zimowym pożywieniem żubrów.

Umowy kontraktacyjne będą obowiązywały do końca marca przyszłego roku. Stawka za hektar, to 2,4 tys. zł za cały okres umowy.

Tegoroczne dzierżawy są elementem projektu „Rozwój metapopulacji żubra w północno-wschodniej Polsce”, który Białowieski Park Narodowy realizuje wspólnie z warszawską Szkołą Główną Gospodarstwa Wiejskiego. Pieniądze na cały projekt pochodzą z tzw. funduszy norweskich.

Finansowanie kontraktacji obejmuje lata 2014-2016. Umowy na kolejny rok będą zawierane wiosną 2015 roku.

Białowieskie stado żubrów jest największe w Polsce. Według stanu z dorocznego liczenia przeprowadzonego zimą, liczy 505 osobników.

Zoologia

Najwięcej tych morskich ssaków pływa w południowo-zachodnich wodach Danii

Morświny są obecne w dużej części Morza Bałtyckiego, ale najwięcej tych morskich ssaków pływa w południowo–zachodnich wodach Danii – wynika z danych zebranych w ramach programu monitorowania bałtyckich morświnów – SAMBAH.
W ramach międzynarodowego projektu SAMBAH (Static Acoustic Monitoring of the Baltic Sea Harbour Porpoise) naukowcy monitorowali odgłosy bałtyckich morświnów. Od maja 2011 r. do kwietnia 2013 r. ponad 300 detektorów miało pomóc oszacować zagęszczenie i określić najważniejsze siedliska tych chronionych waleni.

„Rejonem o największym zagęszczeniu morświnów jest południowo–zachodnia część wód Danii” – informuje w przesłanym PAP komunikacie Stacja Morska Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego (Stacja Morska IOUG). Jak podają naukowcy, większą liczbę detekcji – niż u brzegów Polski i dalej na wschód – odnotowano również u południowych wybrzeży Szwecji i wzdłuż wybrzeży Niemiec.

Na 140 detektorach rozmieszczonych przede wszystkim u wybrzeży Danii, Niemiec i Szwecji morświny odnotowano co najmniej jednokrotnie w ciągu dwóch lat. Na 160 z nich – umieszczonych przede wszystkim w wodach Zatoki Ryskiej i Zatoki Fińskiej – nie odnotowano ich obecności.

Jak czytamy w przesłanym PAP komunikacie, teraz naukowcy analizują dane z prowadzonego monitoringu hydroakustycznego. Na podstawie ich wstępnej oceny przygotowali mapę wyników ze stacji pomiarowych. „Jest to najświeższa i najpełniejsza jak dotąd wiedza na temat występowania morświnów w Morzu Bałtyckim” – informuje Stacja Morska IOUG. Wyniki analiz dotyczących zagęszczenia oraz liczebności populacji morświnów będą skompletowane wiosną, a rezultaty badań modelowych zostaną zaprezentowane jesienią tego roku.

Bałtycką populację morświna w 2008 r. uznano za „krytycznie zagrożoną wyginięciem”. Klasyfikację sporządzono za pomocą tradycyjnych metod szacowania liczebności tych waleni, które „nie do końca sprawdziły się w przypadku populacji o tak małym zagęszczeniu”. Dlatego w projekcie SAMBAH zastosowano nową metodę, która wykorzystuje możliwość ciągłego nagrywania przez stacjonarne detektory dźwięków wydawanych przez morświny dla potrzeb rozpoznawania przestrzeni, namierzania ryb czy porozumiewania się.

Zebrane dane umożliwią opracowanie dokładnych map sezonowej zmienności występowania morświnów w relacji do parametrów środowiska. „Na ich podstawie możliwe stanie się zidentyfikowanie obszarów o szczególnym znaczeniu dla gatunku oraz wskazanie rejonów o podwyższonym ryzyku konfliktu z działalność ludzką na morzu. Także ta wiedza będzie bardzo istotna przy tworzeniu i aktualizacji planów działania na rzecz lokalnej ochrony gatunku” – informuje Stacja Morska IOUG.

Morświn jest jednym z najmniejszych waleni uzębionych, którego długość wynosi od 1,5 do 1,9 m, a masa ciała waha się od 50 do 70 kg. Jego głowa jest pozbawiona charakterystycznego dla delfinów dzioba, a jego niewielka trójkątna płetwa grzbietowa ma ciemny, prawie czarny odcień. Wynurzanie morświna nad powierzchnię w celu zaczerpnięcia powietrza jest niemal niezauważalne, podobnie jak wydychane przez niego nad wodą powietrze. Żywi się on śledziami, szprotami, małymi dorszami i różnymi gatunkami ryb dennych. Występuje w wodach umiarkowanych północnej półkuli.

Badania w polskich obszarach morskich, w ramach projektu SAMBAH, realizuje zespół helskiej Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego w partnerstwie z Oddziałem Morskim Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Gdyni. Projekt finansowany jest ze środków Unii Europejskiej LIFE+ oraz w części krajowej z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Zoologia

Wpływ dokarmiania zwierzyny na lęgi ptaków zakładających gniazda na ziemi

Nawet w promieniu 1 km od miejsc dokarmiania zwierzyny lęgi ptaków gniazdujących na ziemi są bardziej narażone na plądrowanie – alarmują naukowcy. Wyniki tych badań mogą mieć znaczenie dla ochrony zagrożonych wyginięciem głuszców i cietrzewi.
O wynikach prac poinformowała w przesłanym PAP komunikacie współautorka badań, Teresa Berezowska-Cnota z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie PLOS ONE.

Przy użyciu sztucznych gniazd i przepiórczych jaj, zespół naukowców pod kierownictwem dr Nurii Selvy z Instytutu Ochrony Przyrody PAN badał w bieszczadzkich lasach wpływ dokarmiania zwierzyny na lęgi ptaków zakładających gniazda na ziemi. Naukowcy porównali straty w sztucznych gniazdach w pobliżu miejsc dokarmiania i z dala od nich. Odsetek splądrowanych gniazd był niemal dwukrotnie wyższy w miejscach dokarmiania zwierzyny niż w miejscach, w okolicy których nie było żadnego karmiska.

Jak wynika z analiz, lęgi ptaków gniazdujących na ziemi w promieniu do 1 km od karmiska są bardziej narażone na plądrowanie. Oznacza to, że wpływ dokarmiania wykracza daleko poza samo miejsce dawania karmy. „Jeżeli weźmiemy pod uwagę wszystkie miejsca dokarmiania zwierzyny istniejące w całym obszarze badań (ok. 2 tys. km kw.), okaże się, że na jednej piątej jego powierzchni ptaki gnieżdżące się na ziemi będą miały mniejszą szansę na wyprowadzenie lęgu. Karmiska przyciągają nie tylko gatunki łowne, takie jak jelenie i dziki (te drugie mogą wyjadać ptasie jaja), ale również zwierzęta spoza grupy, dla której wykładana jest karma. Wśród nich jest wiele mogących rabować gniazda: m.in. ptaki krukowate, gryzonie i niedźwiedzie” – poinformowano w komunikacie.

Dokarmianie zwierzyny łownej ma długą i głęboko zakorzenioną tradycję w Europie, także w Polsce. „W Bieszczadach, gdzie przeprowadziliśmy eksperyment, skala tej praktyki jest duża. Na terenie pięciu nadleśnictw o powierzchni około 900 km2 naliczyliśmy 170 karmisk” – mówi Teresa Berezowska-Cnota.

We wspomnianym obszarze w ciągu jednego sezonu łowieckiego wyłożono łącznie 614 ton karmy. „Ludzie nie zawsze zdają sobie sprawę z ekologicznych efektów dokarmiania zwierząt. Dlatego zalecamy ostrożność w tej kwestii i branie pod uwagę potencjalnych konsekwencji dla innych gatunków” – apeluje dr Selva. I dodaje: „Jest to szczególnie ważne w miejscach występowania wrażliwych gatunków ptaków gniazdujących na ziemi, takich jak cietrzew czy głuszec.”

Badania przeprowadzili naukowcy z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w ramach projektu finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki.