Nauka w Polsce i na świecie

Nauka w Polsce i na świecie

Mrożona mysz ojcem zdrowego potomstwa

Przechowywane przez 15 lat w zwykłej zamrażarce mysie plemniki pozwoliły uzyskać zdrowe potomstwo – informuje pismo Proceedings of the National Academy of Sciences.
Zespół Atsuo Ogury z japońskiego centrum naukowego w Tsukubie pobrał plemniki z mysich jąder oraz z organizmów kilku zamrożonych w całości myszy, które przechowywano w zamrażarce – w temperaturze minus 20 stopni Celsjusza nawet przez 15 lat. Mysie tkanki były przechowywane jak zwykłe mrożonki, bez specjalnych kriogenicznych zabiegów ochronnych. Choć po rozmrożeniu plemniki wydawały się martwe, co piąta zapłodniona nimi samica urodziła zdrowe potomstwo.

Źródło: PAP

Nauka w Polsce i na świecie

Najwyższy stopień zagrożenia pożarowego lasu w całym kraju

Z powodu zagrożenia pożarowego na terenie całego kraju – z wyłączeniem obszarów górskich – występuje najwyższy stopień zagrożenia pożarowego lasu. Regionalne Dyrekcje Lasów Państwowych RDLP w Warszawie, Radomiu i Gdańsku wprowadziły zakaz wstępu do lasów na terenie wszystkich swoich nadleśnictw.
Ponad 30-stopniowe upały i brak opadów spowodowały wzrost zagrożenia pożarowego w lasach i na polach. Na 426 nadleśnictw w kraju zakaz wstępu do lasów obowiązuje w 145. W tym tygodniu ugaszono w lasach 800 pożarów.

Na terenach, gdzie obowiązuje zakaz, postawiono stosowne tablice
informacyjne. Za złamanie zakazu grozi mandat w wysokości 500 zł.

Zakaz nie obowiązuje na obszarach górskich.

„Zakaz zostanie odwołany, jeżeli przez kolejne następujące po sobie trzy dni
wilgotność ściółki leśnej będzie wynosić 15 proc.” – podkreśla rzecznik RDPL
Wojciech Skurkiewicz.

RDLP apeluje, by turyści odpoczywający w ośrodkach wczasowych znajdujących się
na terenach leśnych lub na obszarach do nich przylegających zachowywali
szczególną ostrożność.

Codziennie aktualizowana mapa Polski z zaznaczonymi nadleśnictwami, w których
wprowadzono zakaz wstępu do lasu, jest publikowana na stronie internetowej Lasów
Państwowych: www.lp.gov.pl

Dzięki uprzejmości: PAP Nauka w Polsce

Nauka w Polsce i na świecie

Amnestia dla maturzystów

Minister edukacji ogłosił amnestię dla tegorocznych maturzystów. Osoby, które nie zdały jednego z przedmiotów, a będą miały w sumie średnią powyżej 30 proc., dostaną świadectwo dojrzałości i we wrześniu będą mogły starać się o przyjęcie na studia.
Roman Giertych zapewnił na konferencji prasowej, że nie łamie prawa, a jedynie korzysta z furtek prawnych. Ile osób obejmie „giertychowa amnestia”? Minister szacuje, że chodzi o 45-47 tys. uczniów.
Według Centralnej Komisji Egzaminacyjnej tegorocznych matur nie zdało 21 proc. abiturientów. Najlepiej wypadły egzaminy z wiedzy o społeczeństwie i języka francuskiego, najgorzej z biologii. Najsłabiej wypadli uczniowie w województwie opolskim, najlepiej w Małopolsce.
Giertych przypomniał, że nowy rok szkolny rozpocznie się 4 września.

Źródło: RMF FM

Nauka w Polsce i na świecie

Jakie znaczenie miały ryby w rozwoju handlu tysiąc lat temu?

Jakie znaczenie miały ryby w rozwoju handlu tysiąc lat temu? Odpowiedź na to pytanie pozwoli zrozumieć ekonomiczne i socjalne zmiany zachodzące wtedy w Północnej Europie. Doc. dr hab. Daniel Makowiecki, archeozoolog z Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk bierze udział w międzynarodowym projekcie badającym gospodarkę rybną w średniowiecznej Północnej Europie.

„Projekt zakłada zbadanie szczątków dorsza i jest kontynuacją wcześniejszych
analiz szczątków śledzi” – wyjaśnia docent. Jego zadaniem jest dostarczenie
wyselekcjonowanego materiału kostnego oraz opisanie znaleziska wraz z kontekstem
historycznym i gospodarczym. „Będę korzystał ze szczątków, pochodzących ze
stanowisk archeologicznych, takich jak Mała Nieszawka koło Torunia, Gdańsk i
Kołobrzeg” – dodaje.

Trzyletni projekt, finansowany przez fundację Leverhulme Trust i wspomagany
przez HMAP (History of Marine Animal Populations – interdyscyplinarny program
badający zmiany w środowisku wodnym – PAP), jest koordynowany przez archeologów
z Uniwersytetu w York w Wielkiej Brytanii. Do badań zachęcili oni sporą grupę
naukowców z Danii, Belgii, Norwegii i Niemiec, a także Szwecji, Francji,
Estonii, Holandii i Polski.

Badając kości dorsza z takich stanowisk jak York, Gent, Schleswig czy Gdańsk,
badacze mają nadzieję ustalić, jaki wpływ na średniowieczny handel miało
przejście od rybołówstwa słodkowodnego do intensywnego morskiego.

Dr James Barrett z Wydziału Archeologii Uniwersytetu w Yor, uważa, że ta istna
rewolucja miała miejsce między 950 a 1050 rokiem. Dorszem zaczęto wtedy
handlować na rozległych obszarach Europy. Jak się przypuszcza, dużą rolę w tym
procesie odegrali wikingowie.

Czy rzeczywiście wikingowie byli przyczyną rozkwitu średniowiecznego handlu w
północnej Europie? „Bezpośrednich przesłanek z badań szczątków ryb do odpowiedzi
na takie pytanie nie mogę dostarczyć. Archeolodzy mają jednak inne przesłanki do
tezy o obecności wikingów” – mówi doc. Makowiecki.

Ze słów dr Barretta wynika, że naukowcy traktują handel rybami jako drogę do
zrozumienia ekonomicznych i socjalnych zmian w Północnej Europie. Do badań mają
zostać użyte dwie techniki – zooarcheologiczna i biomolekularna.

Z obserwacji szczątków wynika, że tusza dorsza przygotowana do handlu była
dzielona na kilka sposobów. Taki stan zostawiał ślady na kościach i to właśnie
potrafią określić archeozoolodzy (metoda zooarcheologiczna).

Metoda biomolekularna natomiast pozwoli ocenić czy ryba znaleziona np. w Gdańsku
pochodziła z Morza Północnego, czy też z odleglejszych źródeł. A może była
złowiona w lokalnych wodach Bałtyku? Metoda ta ma także wykazać, jaki wpływ na
zasoby rybne miał człowiek.

PAP – Nauka w Polsce, Adam Lisiecki

Dzięki uprzejmości: PAP Nauka w Polsce

Nauka w Polsce i na świecie

Przyrodnicy obrączkują młode bieliki

W Lubuskiem i Wielkopolsce przyrodnicy są w trakcie obrączkowanie wyklutych w tym roku bielików. Młode ptaki przyszły na świat w połowie kwietnia, teraz część z nich zostanie zewidencjonowana w celach ochrony tego gatunku i prowadzenia badań naukowych. W czwartek 25 maja naukowcy wspólnie z leśnikami odwiedzili gniazdo w okolicach Skwierzyny w Lubuskiem; są w nim dwa młode, które mają ponad pięć tygodni. Ptaki są zdrowe, a ich waga sięga obecnie około trzech kilogramów.

„Widać, że ostra zima spowodowała, że ptaki wykluły się później niż zwykle. W
tym gnieździe podobnie jak przed rokiem są dwa, dobrze wykarmione i będące w
dobrej kondycji, młode bieliki” – powiedział PAP dr Tadeusz Mizera Z Akademii
Rolniczej w Poznaniu, członek Komitetu Ochrony Orłów.

Zdaniem Mizery, populacja bielika na terenie zachodniej Polski ma się dobrze.
Dowodem mogą być cztery nowe gniazda w Wielkopolsce i dwa w Lubuskiem. Jak
podkreślił, ich ochrona jest możliwa dzięki ścisłej współpracy z administracją
Lasów Państwowych.

Na terenie Lubuskiego i Wielkopolski gnieździ się ponad 100 par tych chronionych
ptaków, co stanowi około 1/5 populacji w naszym kraju. Polska jest drugim co do
wielkości, po Norwegii, krajem w Europie pod względem liczebności tych ptaków.

Na obrączkach znajduje się numer ewidencyjny i adres stacji ornitologicznej w
Gdańsku prowadzącej ewidencję tych ptaków.

Bieliki w Lubuskiem i Wielkopolsce objęte są stałym monitoringiem od ponad 20
lat. Ich gniazda najczęściej znajdują się na wysokich i starych drzewach, a
wyznaczone wokół nich kilkusetmetrowe strefy ochronne sprawiają, że jednocześnie
ochronie podlegają ciekawe biotopy. Przegląd gniazd odbywa się dwa razy do roku.

Bielik jest dużym ptakiem drapieżnym z rodziny jastrzębiowatych; zamieszkuje
północną, środkową i wschodnią Europę, Islandię, Grenlandię oraz Azję na północ
od Himalajów i niektóre obszary Ameryki Północnej. Długość ciała tych
podniebnych drapieżników sięga 95 cm, rozpiętość skrzydeł u samic, które są
większe od samców dochodzi do 240 cm. Średnio ptaki ważą od 3,5 do 6 kg.

Dzięki uprzejmości: PAP Nauka w Polsce

Nauka w Polsce i na świecie

Statyny – nowa aspiryna

Statyny to grupa leków obniżających stężenie lipidów we krwi, będących chemicznie wybiórczymi inhibitorami reduktazy 3-hydroksy-3-metylo-glutarylo-koenzymu A (HMG-CoA). Hamują konwersję HMG-CoA do prekursora steroli, mewalonianu i w efekcie zmniejszają stężenie cholesterolu w komórkach wątrobowych. Rezultatem jest większa ekspresja receptorów dla LDL i większy wychwyt cząstek LDL. Zmniejsza się stężenie cholesterolu całkowitego i cholesterolu LDL. Dodatkowo zmniejszą się również stężenia cholesterolu VLDL, apolipoproteiny B i trójglicerydów.

Nauka w Polsce i na świecie

Organizmy GMO – szansa, czy zagrożenie?

Genetycznie zmienione organizmy (GMO) mogą być szansą , na przykład na produkcję leków lub biopaliw; jednocześnie ich upowszechnienie stanowi realne zagrożenie ekologiczne, zwłaszcza w Polsce, gdzie przeważają małe pola i zróżnicowane uprawy – uważają uczestnicy debaty na temat wad i zalet GMO, która w środę 26 kwietnia odbyła się w Polskiej Akademii Nauk.

„Z ekonomicznego punktu widzenia, uprawy GMO pozwalają na uzyskanie taniej
żywności w dużej skali, na oszczędność zasobów i możliwość wykorzystania ziem
marginalnych (niektóre modyfikacje genetyczne uodparniają rośliny na suszę i
zasolenie – PAP)” – wylicza prof. Jerzy Wilkin z Wydziału Nauk Ekonomicznych
Uniwersytetu Warszawskiego, powołując się na dane Organizacji Narodów
Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa – FAO.

„Z drugiej strony trzeba jednak pamiętać, że upowszechnienie upraw GMO prowadzi
do koncentracji przemysłu i kontroli rynku rolnego przez firmy nasienne. Już
teraz jedna firma kontroluje ponad 80 proc. upraw bawełny GMO” – przestrzega
prof. Wilkin.

Jak ocenia, Europa prowadzi za mało badań GMO. „W pewnym momencie możemy się
obudzić w roli ubogich klientów USA” – dodaje. Stany Zjednoczone są największym
producentem upraw GMO; mają 55-procentowy udział w tym rynku.

Ekolog prof. Ludwik Tomjałojć z Uniwersytetu Wrocławskiego podważa argument
zwolenników GMO, widzących w tych uprawach szansę na wyżywienie „biednego”
świata.

„Europa boryka się wręcz z problemem nadmiaru żywności. Holandia np. wyłącza
swoje najżyźniejsze gleby z produkcji rolniczej i zalesia je. Jeśli chcemy pomóc
głodującemu światu, możemy mu część tych plonów przekazać bez żadnego patentu,
niezbędnego przy handlu nasionami GMO” – apeluje.

„Mając taką nadprodukcję żywności, Polska i Europa mogą zaczekać z wprowadzaniem
na dużą skalę upraw roślin genetycznie zmodyfikowanych” – dodaje prof.
Tomjałojć.

Ekolog zauważa też, że Polska – ze swoimi małymi polami i zróżnicowanymi
uprawami – stanowi bastion bioróżnorodności w Unii. Jednym z największych
zagrożeń tej różnorodności są właśnie uprawy GMO, ponieważ zmodyfikowane geny
przedostają się na uprawy tradycyjne, a później także na organizmy dzikie.

„GMO rozprzestrzenia się w przyrodzie w sposób niekontrolowany. Wprowadzenie
nowego czynnika genetycznego do środowiska jest nieodwracalne, a skutki tego
typu doświadczeń poznamy dopiero za kilka pokoleń” – ostrzega prof. Tomjałojć.

O tym, że produkty GMO nie szkodzą zdrowiu, przekonuje dr n. med. Lucjan Szponar
z Instytutu Żywności i Żywienia im. prof. A. Szczygła.

„Żywność GMO pojawiająca się na rynku europejskim jest bezpieczna dla zdrowia, a
kontrola tych produktów – rzetelnie prowadzona i dokumentowana” – mówi.

„Brak jest na razie dowodów na to, by żywność GMO szkodziła w skali populacji.
Zdarzały się co prawda alergie, były to jednak przypadki jednostkowe, nie
częstsze niż przy żywności tradycyjnej” – podkreśla specjalista.

Za i przeciw technologii związanej z wykorzystaniem GMO w przemyśle rozważa
prof. Stanisław Bielecki z Politechniki Łódzkiej. Jak wyjaśnia, biotechnologia
przemysłowa wykorzystuje genetykę m.in. do uzyskiwania nowych substancji
leczniczych (np. insuliny), enzymów, składników żywności lub biopaliw.

PAP – Nauka w polsce, Anna Zdolińska

Dzięki uprzejmości: PAP Nauka w Polsce

Nauka w Polsce i na świecie

Co dalej z GMO?

W wielu krajach toczy się dyskusja – w jakim kierunku sterować hodowlą roślin? Czy rośliny modyfikowane genetycznie są jedyną drogą osiągnięcia postępu i korzyści w rolnictwie? Taka dyskusja toczy się również w Polsce. Także Unia Europejska – która od 1998 roku przez sześć lat blokowała nie tylko uprawę, lecz także import produktów GMO – teraz wkracza w okres podejmowania zasadniczych decyzji w sprawie organizmów genetycznie zmienionych. Będą te decyzje ważne także dla Polski, która ma nadzieję na rozwój rolnictwa ekologicznego.

Według badań z września 2005 roku, przeprowadzonych na zlecenie Greenpeace,
aż 75 procent Polaków nie chce kupować produktów zawierających w swym składzie
GMO. Jednocześnie są oni skłonni płacić więcej za produkty wolne od GMO. Ale
takie dane mogą wynikać z niskiego stanu wiedzy społeczeństwa na ten temat. A to
– co nieznane – nie cieszy się zaufaniem.
W dyskusjach nad GMO w Polsce łączy się – chyba niesłusznie – trzy odrębne
zagadnienia: problem dopuszczenia lub nie roślin transgenicznych do uprawy,
import komponentów do pasz z udziałem roślin modyfikowanych genetycznie oraz
udział naszej nauki w badaniach nad GMO.

Źródło: Poradnik Rolniczy