Ekologia

Ekologia

Lasy podkarpackie to jedna z najważniejszych krajowych ostoi dzikiej zwierzyny

W lasach Podkarpacia żyje m.in. 260 żubrów, 150 niedźwiedzi, 10,1 tys. jeleni, 500 wilków i 8,8 tys. bobrów – poinformował rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie Edward Marszałek.

„Lasy podkarpackie to jedna z najważniejszych krajowych ostoi dzikiej zwierzyny. Nigdzie poza Podkarpaciem nie występuje tak pełna gama wielkich drapieżników z niedźwiedziem, wilkiem i rysiem, a także największych roślinożerców, łącznie z żubrem, łosiem i jeleniem” – powiedział Marszałek.

W lasach Podkarpacia żyje także 260 rysi i 160 żbików. Mniejsza liczebność żubrów (w ubiegłym roku było ich 280) wynika m.in. z eliminacji chorego na gruźlicę stada w dolinie Sanu. Na tym samym poziomie utrzymała się liczebność lisów – 10,3 tys.

Z przeprowadzonego przez leśników spisu wynika też, że w lasach Podkarpacia bytuje m.in. 37,2 tys. saren, 9 tys. dzików oraz 200 łosi. Dzików w ciągu ostatniego roku przybyło o tysiąc sztuk, a łosi o 10 osobników.

Dość licznie na Podkarpaciu występują mniejsze drapieżniki: kuny – 5,6 tys., borsuki – 2,5 tys. i tchórze – 2,9 tys.

Doliczono się też 19,7 tys. bażantów; o prawie dwa tysiące więcej niż przed rokiem. Natomiast kuropatw żyje 9,3 tys.

Szybko przybywa bobrów. W 2004 r. było ich 2,1 tys., trzy lata temu 5,3 tys., w ubiegłym roku – 8,3 tys., a obecnie już – 8,8 tys.

„Wysoka liczebność dzikiej zwierzyny świadczy o dobrym stanie naszych lasów, ale podnosi koszty upraw leśnych i rolnych. Gromadzące się w duże chmary jelenie potrafią zniszczyć nawet zabezpieczone specjalnymi preparatami pędy sadzonek” – zauważył Marszałek.

W tym roku nadleśnictwa na Podkarpaciu wydadzą ok. 4 mln zł na zabezpieczenie sadzonek przed zgryzaniem przez jeleniowate, trzy lata temu było to 3 mln zł.

Ekologia

W Polsce rośnie liczba zwierząt chronionych

W Polsce rośnie liczba zwierząt chronionych – wynika z danych GUS. W ciągu 10 lat ponad trzykrotnie, do 80 tys., zwiększyła się populacja bobrów, coraz więcej jest też żubrów, niedźwiedzi i rysi. Przyrodnicy podają różne przyczyny wzrostu liczebności tych zwierząt.

Zdaniem przyrodników do negatywnych skutków wzrostu liczby zwierząt chronionych należy zaliczyć szkody wyrządzane w młodnikach – drzewostanach poniżej 20 lat, straty w rolnictwie i gospodarce hodowlanej czy wypadki drogowe z udziałem zwierząt.

Z danych Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska wynika, że w ciągu czterech lat suma odszkodowań za straty wyrządzone przez zwierzęta chronione wypłacone rolnikom i hodowcom wzrosła ponad dwukrotnie. W 2008 r. wypłacono w sumie nieco ponad 5 mln zł, a w 2012 r. była to kwota ponad 11,5 mln zł.

Najszybciej wzrasta liczba bobrów, które są objęte częściową ochroną. Jednocześnie to te zwierzęta wyrządzają najwięcej szkód. W 2012 r. straty wyrządzone przez bobry w całej Polsce oszacowano na 10,5 mln zł.

Najwięcej bobrów bytuje w woj. podlaskim. Rzeczniczka Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Białymstoku Małgorzata Wnuk ocenia, że bobrów przybywa, ale dzieje się to powoli i nie jest to tak dynamiczne tempo, jak jeszcze kilka lat temu. „Obserwujemy, że bobry zajmują coraz to nowe stanowiska w górnych biegach strumieni i rzek, a także w rowach melioracyjnych. Bobry są gatunkiem osiadłym, terytorialnym i jeśli nastąpi wysycenie środowiska, ograniczą swoje rozmnażanie” – poinformowała Wnuk.

Zdaniem dr Rafała Kowalczyka, wicedyrektora ds. naukowych Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży, który m.in. zajmuje się badaniami nad żubrami, liczebność tych zwierząt jest cały czas ściśle związana z działalnością człowieka – dokarmianiem i odstrzałami najsłabszych i chorych osobników.

W ostatnich latach liczba żubrów w Polsce znacząco wzrosła: z 715 sztuk w 2000 r. do 1225 osobników w 2011 r. – wynika z danych GUS. „Żubrów przybywa, cieszymy się, ale nie mamy pomysłu, co dalej” – mówi Kowalczyk.

Najnowsze dyskusje dotyczą pomysłu przesiedlenia żubrów z Puszczy Białowieskiej, gdzie jest ich największe w Polsce stado, do Puszczy Augustowskiej. Miałoby tam bytować 40 osobników. Według Kowalczyka, nie ma biologicznego uzasadnienia dla takich pomysłów, bo – jak mówi – Puszcza Augustowska – nie ma wystarczającej ilości naturalnego pożywienia dla żubrów, bo dominuje tam roślinność iglasta, a mimo to dyskusja jest prowadzona.

Kowalczyk podkreślił, że przygotowywana nowa strategia ochrony żubra spowoduje, że tych zwierząt wciąż będzie przybywać. W jego ocenie, ma ona charakter bardziej „zootechniczny”, a nie jest oparta o wnioski z różnych badań naukowych, przez co nie daje żubrom szans na usamodzielnianie się jako gatunku.

Przykładem zwierzęcia, które formalnie nie jest na liście zwierząt chronionych, ale od 2001 r. jest objęte całorocznym moratorium (zakazem odstrzału), jest łoś. Łosi w północno-wschodniej Polsce przybywa, ich widok nie stanowi już zaskoczenia. Rosną szkody, które powodują w młodnikach, w lasach prywatnych; są problemy prawne – kto ma za to wypłacać odszkodowania, częste są też wypadki drogowe z udziałem tych zwierząt. „Wypadki drogowe to zarówno problem ludzi, jak i zwierząt, i wymaga rozwiązań” – podkreśla Kowalczyk, który też prowadzi badania nad łosiami.

Kowalczyk podkreśla, że jest problem z rzeczywistą oceną liczebności łosi, ale niektórzy naukowcy uważają, że już czas na zniesienie zakazu odstrzału łosi w miejscach, gdzie jest ich dużo. Podkreślił też, że kwestia statusu prawnego łosia powinna jak najszybciej być uregulowana.

Spory problem chronione zwierzęta sprawiają rolnikom. W ub. roku za straty powodowane przez zwierzęta chronione: bobry, żubry i wilki, tylko w Podlaskiem wypłacono rolnikom i gospodarstwom rybackim blisko 2,6 mln zł odszkodowań. Na Warmii i Mazurach straty w rolnictwie spowodowane przez wilki i bobry w ub. r. oszacowano na 3,2 mln zł.

Przez ostatnich 10 lat w Polsce wzrastała także liczba niedźwiedzi, wilków i rysi.

Największą ostoją niedźwiedzi w Polsce jest Podkarpacie, gdzie bytuje 90 proc. polskiej populacji tego drapieżnika. Przyrodnicy szacują, że na początku lat 70. ub. wieku w tym regionie żyło ok. 20 niedźwiedzi. W 2004 r. doliczono się ich 100, a w tym roku 150 sztuk.

Rośnie też populacja wilków. W ciągu minionych 10 lat podlegała ona wahaniom od 800 do 900 sztuk, z tego ponad połowa to wilki bytujące w południowo-wschodniej Polsce. Tylko w tym regionie z ok. 100 osobników w 1970 r. liczebność wilków wzrosła do 500 sztuk. Wolniej rośnie populacja rysia, dla którego główną ostoją w Polsce jest również Podkarpacie. W 2013 doliczono się tu 260 rysi, ponad 40 lat temu było ich 100.

Edward Marszałek z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie wymienia kilka czynników, które powodują wzrost liczby zwierząt chronionych. „Przede wszystkim w regionie mamy znacznie więcej lasów. Od zakończenia II wojny światowej obszar lasów zwiększył się o ponad 100 tys. hektarów” – zaznaczył Marszałek.

Zwrócił też uwagę na poprawę drzewostanu, m.in. wyższy wiek drzew oraz ich różnorodność. „Drapieżniki mają również dostęp do bogatej bazy żywieniowej. Systematycznie rośnie m.in. liczebność jeleni i saren” – zauważył. Według ostatniej inwentaryzacji, na Podkarpaciu żyje ponad 37 tys. saren oraz 10 tys. jeleni.

Wraz ze wzrostem populacji drapieżników: niedźwiedzia i wilka, rosną szkody wyrządzane przez nie rolnikom. W ub. roku tylko w Małopolsce i na Podkarpaciu wilki zagryzły 865 zwierząt hodowlanych, głównie owiec. Natomiast niedźwiedzie zniszczyły na południu Polski ponad 220 rodzin pszczelich wraz z ulami. Ogólnie szkody wyrządzone przez chronione zwierzęta w Małopolsce i na Podkarpaciu oszacowano w 2012 r. na ponad 1,1 mln zł.

Ekologia

Komisja Europejska przyjęła Plan Działań na Rzecz Ochrony Ptaków Morskich

Jednym z największych współczesnych zagrożeń dla morskich zwierząt jest zjawisko przyłowu, kiedy do sieci rybackich – poza gatunkami docelowymi – w ogromnych nieraz ilościach trafiają inne organizmy. W powszechnej opinii problem ten dotyczy głównie delfinów, fok, rekinów czy żółwi morskich, jednak śmiertelne niebezpieczeństwo zagraża również ptakom.

Jak przypomina OTOP, od roku 2001 – kiedy federacja BirdLife International zaczęła namawiać KE do podjęcia kroków mających ograniczyć skalę tego zjawiska – tylko na wodach Unii Europejskiej w wyniku przyłowu zginęło około 2 mln ptaków. W skali globalnej przyłów odpowiada m.in. za bardzo złą sytuację albatrosów, wśród których wyginięcie grozi aż 17 z 22 gatunków. Został pozytywnie przyjęty przez BirdLife, którego krajowym partnerem w Polsce jest właśnie OTOP.

„Cieszymy się, że Komisja Europejska zdecydowała się nareszcie powstrzymać bezsensowne umieranie ptaków. Jesteśmy gotowi na współpracę ze wszystkimi zainteresowanymi stronami w celu wdrożenia w życie postanowień Planu” – tak przyjęciem Planu Działań na Rzecz Ochrony Ptaków Morskich skomentował dyrektor światowej federacji towarzystw ochrony ptaków BirdLife International, Angelo Caserta. Zaznaczył jednak, że w obecnej formie plan jest jedynie zbiorem dobrowolnych zaleceń i wymaga wzmocnienia odpowiednimi zapisami w ramach Wspólnej Polityki Rybackiej, zwłaszcza w zakresie stosowania rozwiązań zmniejszających przyłów i umożliwiających gromadzenie danych o ginących ptakach.

W unijnym dokumencie zawarto szereg rozwiązań, które mają zmniejszyć zjawisko przyłowu. Ma temu służyć m.in. odstraszanie ptaków od sprzętu używanego przy połowach. Autorzy planu podkreślają, że trzeba też prowadzić badania naukowe i szkolenia dla osób pracujących w rybołówstwie. Treść dokumentu w dużej mierze oparto na doświadczenia państw, które już wcześniej zaczęły wdrażać programy ochrony ptaków morskich. Stosowane przez nie metody są często bardzo proste ale skuteczne, jak np. barwienie na niebiesko przynęt wiszących na hakach używanych w połowach tuńczyków (tak wyglądająca przynęta wydaje się ptakom mało apetyczna, przez co nie nadziewają się na haki i nie toną).

„Przyjęty przez Komisję Plan podsuwa im gotowe rozwiązania i mamy nadzieję, że będą chcieli z nich skorzystać” – powiedział kierownik Działu Polityki Morskiej w Królewskim Towarzystwie Ochrony Ptaków (RSPB) z Wielkiej Brytanii, Euan Dunn. Doświadczenie pokazuje, że rybacy zdecydowanie woleliby poławiać same ryby, bez zabijania przy okazji ptaków – dodał.

Na akwenach państw unijnych największe spustoszenia wśród ptaków powodują sieci skrzelowe (używane w połowach m.in. śledzi i łososi) oraz pelagiczne sznury haczykowe (wykorzystywane np. do połowów tuńczyków). Na Morzu Północnym i Bałtyku w sieciach co roku ginie około 100 tys. ptaków morskich, m.in. nurów, perkozów, alek i kaczek. Z kolei na Oceanie Atlantyckim hiszpańskie sznury haczykowe każdego roku przyczyniają się do śmierci dziesiątków tysięcy ptaków, głównie burzyków wielkich.

Problem przyłowu nie omija Polski. Obszary Natura 2000, np. Ławica Słupska, Zatoka Pomorska, Przybrzeżne Wody Bałtyku i Wschodnie Wody Przygraniczne, to tereny kluczowe dla zimujących gatunków ptaków wodnych, m.in. dla perkoza rogatego, uhli, lodówki, szlachara i alki. Jak pokazują doświadczenia OTOP, które stworzyło sieć społecznych opiekunów ostoi ptaków, do głównych zagrożeń na tych akwenach należy stawianie sieci w okresach najbardziej intensywnego gromadzenia się gatunków, stanowiących główny przedmiot ochrony na mocy przepisów Dyrektywy Ptasiej. Problem jest szczególnie poważny w przypadku lodówki i uhli – dwóch kaczek, których liczebność w ostatnich latach silnie zmalała, co rodzi poważne obawy o ich dalszy los.

Teraz Plan Działań trafi do akceptacji do ministrów odpowiedzialnych za sprawy rybołówstwa ze wszystkich krajów członkowskich. Później postanowienia dokumentu muszą zostać wprowadzone do krajowych aktów prawnych.

Dzięki uprzejmości PAP Nauka w Polsce

Ekologia

Jezioro Kortowskie w Olsztynie jako pierwsze w Polsce zostanie włączone do globalnego systemu monitoringu GLEON

Globalny systemu monitorowania zbierał dotychczas wyniki pomiarów z 36 jezior na świecie, w tym 10 europejskich. Olsztyński akwen będzie pierwszym w kraju, z którego dane o jakości wody i zmianach czynników klimatycznych będą trafiały na bieżąco do tego systemu.

Jak powiedziała PAP autorka projektu prof. Julita Dunalska skonstruowana i zbudowana w Olsztynie boja pomiarowa przechodzi ostatnie testy na Jeziorze Kortowskim. Od wiosny przyszłego roku zostanie zakotwiczona na stałe w miejscu, gdzie zbiornik jest najgłębszy.

Urządzenie ma dokonywać pomiarów wielu parametrów wody, w tym temperatury, pH i mętności oraz zawartości tlenu i chlorofilu, a także fikocyjaniny, co pozwoli monitorować występowanie zakwitów sinicowych. Umieszczony na boi sprzęt meteorologiczny będzie rejestrować temperaturę powietrza, prędkość wiatru i nasłonecznienie.

Pomiary będą przekazywane automatycznie co dwie minuty do centrum monitoringu w Katedrze Inżynierii Ochrony Wód na Wydziale Nauki o Środowisku olsztyńskiej uczelni, a stamtąd do globalnej sieci monitoringu ekosystemów wodnych GLEON (Global Lake Ecological Observatory Network – PAP).

Dotychczasowe badania wody wymagały każdorazowego pobierania próbek z jeziora przez pracowników olsztyńskiej uczelni. Dzięki boi pomiarowej naukowcy zapewnią sobie stały napływ znacznie większej ilości danych i możliwość monitorowania jakości wody bez wychodzenia z laboratorium. Większa częstotliwość pomiarów ma zapewnić dokładniejsze poznanie procesów zachodzących w jeziorze.

W przyszłości naukowcy z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego chcieliby włączyć do globalnego systemu monitoringu także Wielkie Jeziora Mazurskie.

Dzięki uprzejmości PAP Nauka w Polsce

 

Ekologia

Popularność dyń w Polsce rośnie

„Owoce dyni dobrze nadają się na przygotowywanie potraw, które są kojarzone z trendem slow, jako przeciwstawienie się fast foodom. Jest moda, żeby oprócz typowych potraw podawać np. zupę z dyni” – powiedziała prof. Niemirowicz-Szczytt, dziekan Wydziału Ogrodnictwa i Architektury Krajobrazu warszawskiej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Zdaniem rozmówczyni PAP, zapotrzebowanie na dynię rośnie, ale ludziom zależy na dyni smacznej, zachęcającej do jedzenia.

Badaczka podkreśliła, że „dynia jest rośliną niszową w Polsce, nie jest uprawiana na taką skalę jak pszenica czy nawet ziemniaki”. „Wyhodowaliśmy w naszej katedrze (Katedrze Genetyki Hodowli i Biotechnologii Roślin – PAP) cztery nowe odmiany, które zostały zarejestrowane i które są i mogą być użytkowane w Polsce oraz innych krajach europejskich. Te odmiany nazywają się Amazonka, Ambar, Justynka i Otylia” – przypomniała.

Odmiany różnią się między sobą. Amazonka wydaje owoce nie za duże, które mała rodzina może wykorzystać od razu. Badaczom chodziło o to, żeby można było zakupić mały owoc i ten owoc od razu zjeść. Z kolei odmiana Ambar ma w pełnej dojrzałości owoce o skórce stalowo-zielonej i pomarańczowym, bardzo twardym miąższu. Może być używana m.in. jako dodatek do pasz dla zwierząt. „Taki dodatek z dyni traktowany jest jak tabletka witaminowa dla zwierzęcia. Jeśli krowa dostaje pół takiej dyni dziennie, to daje lepsze mleko, o lepszym zapachu, lepszej barwie” – powiedziała prof. Niemirowicz-Szczytt.

Kolejne odmiany – Justynka i Otylia – przygotowano m.in. na potrzeby przetwórstwa dla dzieci. Wykorzystuje się je – szczególnie odmianę Otylia – m.in. na soki i przetwory dla niemowląt. Obie odmiany mają pomarańczową skórkę i taki sam miąższ. Justynka ma owoce mniejsze, Otylia – większe.

Jednak w degustacjach wygrywa Justynka. „W degustacjach, jeśli mamy te cztery odmiany, jako najbardziej smakowitą ludzie typują Justynkę” – powiedziała rozmówczyni PAP.

Wymienione odmiany należą do gatunku dynia olbrzymia. W Polsce występują też inne, należące do gatunku dynia zwyczajna. „Znane są takie formy botaniczne jak cukinia, patison, dynia makaronowa, dynia na nasiona (nasiona okryte łupiną i bezłupinowe), ale również dynia ozdobna, czyli ta dynia, której różne kształty, barwy i wzory na owocach są atrakcyjne i wykorzystuje się je jako ozdobę” – powiedziała prof. Niemirowicz-Szczytt, zastrzegając, że dynie ozdobne są bardzo twarde, mają bardzo suchy i twardy miąższ i nie nadają się z reguły do jedzenia.

Mówiąc o dyniach, nie sposób nie wspomnieć o smacznych pestkach. „Wszystkie nasiona dyni nadają się do jedzenia i są bardzo wartościowe. Z nasion dyni produkuje się lek beta-sitosterol, na przerost prostaty” – podkreśliła dziekan. Nasiona dyni miały też znaczenie w medycynie ludowej, stosowane przy robaczycach, czyli w niszczeniu pasożytów układu pokarmowego.

Dynie mają też wiele dobroczynnych właściwości. Ich miąższ zawiera m.in. karotenoidy. „Znajdują się w dużej ilości w miąższu dyni olbrzymiej, która jest polecana m.in. do przygotowywania zupy dyniowej. Szczególnie beta-karoten, który jest przekształcany w prowitaminę A” – powiedziała prof. Niemirowicz-Szczytt, wyjaśniając, że jedzenie nawet niezbyt dużych ilości miąższu dyni powoduje, że po dwóch tygodniach skóra wygląda na bardziej opaloną.

To nie koniec zalet dyń. „Z punktu widzenia dietetycznego są bogate w witaminy, cukry, sole mineralne, a jednocześnie mają odczyn zasadowy, a więc neutralizują kłopoty związane z przewodem pokarmowym. I to nie tylko dynia olbrzymia, którą tak polecam, ale również dynia zwyczajna. Czyli cukinie, patisony, dynia makaronowa to jest znakomity składnik diety” – zapewniła rozmówczyni PAP. Dodała, że ponieważ dynie mają bardzo niską kaloryczność, są doskonałe dla osób dbających o linię.

Zapytana o to, czym kierują się naukowcy opracowując nowe odmiany, prof. Niemirowicz-Szczytt odpowiedziała: „Myślimy w pierwszej kolejności o konsumentach, o tych, którzy będą kupować te owoce i je przygotowywać. Zawsze dużą uwagę zwracamy na barwę owocu, staramy się by były atrakcyjne”. Jest to jednak proces czasochłonny, gdyż powstawanie nowej odmiany może trwać nawet 10 lat.

Badaczka szczególnie polecała w rozmowie z PAP dynię makaronową, z której można przygotować potrawę podobną do makaronu, ale mniej kaloryczną.

Dynie mogą stanowić dobre urozmaicenie zimowej diety, gdyż w odpowiednich warunkach można je długo przechowywać. Owoce odmiany Ambar wytrzymują nawet do marca. Prof. Niemirowicz-Szczytt przypomniała, że dynię można z powodzeniem mrozić, uprzednio np. podduszoną i zmiksowaną. Również dynie ozdobne w pomieszczeniach suchych są w stanie cieszyć oko do wiosny.

Dzięki uprzejmości PAP Nauka w Polsce

Ekologia

Rusza siódma edycja programu grantowego Fundusz Kropli Beskidu

Ogłoszono siódmą już edycję programu dotacyjnego Fundusz Kropli Beskidu. Ma on na celu wspieranie finansowe i merytoryczne projektów przygotowanych przez mieszkańców Beskidu Sądeckiego na rzecz poszanowania i ochrony zasobów wodnych – jednego z najpiękniejszych regionów Polski.
Program jest skierowany do organizacji pozarządowych oraz instytucji
takich, jak szkoły, przedszkola, domy kultury, kluby młodzieżowe i
sportowe z czterech gmin w Beskidzie Sądeckim: Krynicy Zdroju, Muszyny,
Piwnicznej i Rytra. Możliwe jest również zgłaszanie i realizacja
projektów partnerskich razem z innymi gminami z rejonu zlewni rzeki
Poprad. Podobnie, jak w latach poprzednich, najlepsze projekty
zgłoszone do konkursu mogą liczyć na dwa rodzaje dotacji: dotacje
I stopnia, do
kwoty
5 000 złotych, przeznaczone na projekty edukacyjne oraz dotacje II
stopnia, do kwoty 25 000 złotych, na projekty przynoszące mierzalne
efekty w postaci poprawy stanu wód Beskidu Sądeckiego.

Termin składania wniosków upływa 14 kwietnia 2011 r. Środki w ramach
dotacji I stopnia powinny zostać wykorzystane do 31 grudnia 2011 roku,
w przypadku dotacji II stopnia do 30 kwietnia 2012 roku.

Decyzję o przyznaniu dotacji podejmuje Rada Programowa Funduszu Kropli
Beskidu, w składktórej wchodzą przedstawiciele: Starostwa Powiatowego w
Nowym Sączu, gmin Krynica Zdrój, Muszyna, Piwniczna Zdrój oraz Rytro,
Popradzkiego Parku Krajobrazowego, Instytutu Meteorologii i Gospodarki
Wodnej w Krakowie, Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie,
Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska Oddział w Starym Sączu, firm
systemu Coca-Cola, Fundacji Partnerstwo dla Środowiska oraz Funduszu
Partnerstwa.

„Fundusz Kropli Beskidu to konkurs małych dotacji i najskuteczniejsza
metoda aktywizacji społeczności lokalnych gmin Beskidu Sądeckiego.
Program wspiera finansowo i merytorycznie inicjatywy obywatelskie, a
jako ważny cel stawia sobie również promowanie idei współpracy
środowisk lokalnych, przedstawicieli władz, prywatnych firm oraz
organizacji pozarządowych. Inicjatywy realizowane w ramach tego
programu, choć niewielkie – w znaczący sposób przyczyniają się do
ochrony środowiska naturalnego w regionie i do zmian w sposobach
gospodarowania zasobami naturalnymi, w szczególności wodnymi.
Wieloletnia już historia programu pokazuje, że organizacje pozarządowe,
samorządy i firmy prywatne mogą skutecznie działać razem na rzecz dobra
wspólnego, jakim jest dziedzictwo naturalne Beskidów” – powiedziała
Anna Woźniak, prezes fundacji Fundusz Partnerstwa.

Organizacje oraz osoby, które chcą przystąpić do programu mogą liczyć
na merytoryczną pomoc ze strony Fundacji Fundusz Partnerstwa, np.
warsztaty prowadzone przez ekspertów ochrony zasobów
wodnych. Podczas tych spotkąń będzie można zdobyć wiedzę na
temat form ochrony środowiska wodnego, zasad przygotowywania
projektów, ubiegania się o dotacje, sposobów realizacji projektów oraz
rozliczania otrzymanych od Funduszu środków finansowych.

Fundusz Kropli Beskidu został zainicjowany w 2005 r. przez firmy
systemu Coca-Cola w Polsce: Coca-Cola Poland Services i Coca-Cola HBC
Polska oraz fundacje: Fundację Partnerstwo dla Środowiska i Fundusz
Partnerstwa, która obecnie zarządza Funuszem Kropli
Beskidu. Środki finansowe przeznaczone na działalność Funduszu
Kropli Beskidu w okresie 2005 – 2010 wyniosły łącznie 830 tysięcy
złotych. W tym czasie, lokalni społecznicy przekuli swoje pomysły na
108 projektów, z których aż 62 uzyskało wsparcie finansowe i dalsze
wsparcie merytoryczne.

Partnerzy w Funduszu Kropli Beskidu:

System Coca-Cola w Polsce
reprezentują firmy Coca-Cola Poland Services
Spółka z o.o. oraz
Coca-Cola HBC Polska Spółka z o.o. Coca-Cola Poland Services to
spółka-córka The Coca-Cola Company, właściciela wiodących marek napojów
bezalkoholowych, obecnych w ponad 200 krajach świata. Coca- Cola HBC
Polska to oddział Coca-Cola Hellenic Bottling Company, będącej pod
względem sprzedaży drugim na świecie rozlewcą napojów The Coca-Cola
Company, docierającym do ponad 560 milionów konsumentów. Wśród
produktów dostępnych na naszym rynku figurują: Coca-Cola, Coca-Cola
light, Coca-Cola Zero, Cherry Coke, Fanta, Sprite, Lift, Kinley Tonic,
napój izotoniczny Powerade, soki, nektary i napoje owocowe Cappy, wody
mineralne Kropla Beskidu i Multivita z ujęcia Kropla Minerałów, napój
energetyczny Burn oraz herbaty mrożone Nestea.

Fundusz Partnerstwa to
niezależna fundacja specjalizująca się w
działalności grantodawczej w zakresie rozwoju zrównoważonego. Wspiera
finansowo i merytorycznie praktyczne, partnerskie inicjatywy
obywatelskie na rzecz zrównoważonego rozwoju opartego na dziedzictwie
przyrodniczym i kulturowym podejmowane przez mieszkańców, organizacje
pozarządowe, szkoły i inne instytucje. Został on powołany w 2004 roku
przez Fundację Partnerstwo dla Środowiska. Fundusz Partnerstwa zarządza
programem Fundusz Kropli Beskidu oraz pozyskuje dodatkowe środki na
jego rozwój m.in. z Unii Europejskiej.

Ekologia

Bezpłatne naklejki i zakładki do książek

Naklejki i zakładki do książek – w ten sposób Klub Gaja chce za Państwa pośrednictwem rozsławić dobre imię stowarzyszenia. Do współpracy zapraszamy wszystkich Wolontariuszy, Przyjaciół i Sympatyków. Bezpłatnie przesyłamy zakładki i naklejki, które pomogą nam w zebraniu 1%. Państwa pomoc jest dla nas bezcenna! Prosimy o podanie adresu domowego, liczby zakładek i naklejek, które możecie Państwo przekazać innym ludziom, zachęcając ich do wsparcia działań statutowych Klubu Gaja. W tym roku bohaterami kampanii „1% dla Klubu Gaja” są zwierzęta, którym udało się nam pomóc m. in. sarenka Zuzia, borsuczka Aldona Julka i klacz Myszora, które znalazły nowe miejsce na Ziemi – dzięki Klubowi Gaja i ludziom, którzy zwierzętom chcieli pomóc, a nam zaufali.
Zuzię wyratowano z popowodziowych rozlewisk, Myszorka straciła pracę i
dom, gdy gospodarstwo jej właścicielki zalała wielka woda, borsuczka
Aldona zgubiła mamę, gdy ta próbowała ją przenieść z zalewanej wodą
nory. Powódź to także nieszczęście dla zwierząt!

O tych zwierzętach oraz wielu innych działaniach Klubu Gaja można
przeczytać w najnowszym raporcie stowarzyszenia.

Zachęcamy do lektury z zakładką Klubu Gaja oczywiście! Jeśli masz
wątpliwości czy warto przeczytaj:
„Pomagamy zwierzętom – chronimy
klimat” to bardzo dobry program Klubu Gaja
– mówi aktorka
Magdalena Różczka

Cieszę się, że mogłem uczestniczyć w
akcji Big Jump zorganizowanej przez Klub Gaja
– twierdzi
podróżnik Marek Kamiński

Cierpienie zwierząt jest
niepotrzebne, dlatego zaangażowałam się w kampanię Klubu Gaja

wyjaśnia aktorka Julia Pietrucha


Popieram kampanię Jeszcze żywy karp!
Klubu Gaja
– mówi publicysta i kucharz Robert Makłowicz

Klub Gaja jest Organizacją Pożytku
Publicznego
Przekaż 1% na działania Klubu Gaja
Przyrodę i zwierzęta chronimy właśnie dla Ciebie
KRS 0000120069

Ekologia

Światowy Dzień Ziemi 2011

Początki obchodów Dnia Ziemi na świecie sięgają roku 1970, kiedy to aktywiści z nurtów proekologicznych postanowili nazwać organizowane 22 kwietnia akcje Dniem Ziemi. Sukces tego pomysłu stał się zaczynem dorocznych obchodów, które wypromował Gaylord Nelson, amerykański senator wspierający ochronę środowiska.

Podczas minionych 40 lat Dzień Ziemi zyskał 17 000 partnerów i organizacji, którzy efektywnie włączyli się w ochronę środowiska, obchodzony jest w 192 krajach. Ponad miliard osób rokrocznie uczestniczy w wydarzeniach organizowanych w ramach obchodów Dnia Ziemi, co czyni go największym świeckim świętem na świecie.
Od 1990 roku Dzień Ziemi obchodzony jest również w Polsce. Od 1994 roku
ogólnopolskie obchody Dnia Ziemi organizuje Fundacja Ośrodka Edukacji
Ekologicznej.
Głównym zadaniem tego święta od samego początku jest przybliżenie
społeczeństwu wszelkich problemów związanych ze współczesną ekologią,
upowszechnianie czystych technologii, szeroko pojęta edukacja w
zakresie ochrony środowiska i propagowanie idei zrównoważonego rozwoju.
Jest to również doskonała okazja do przedstawienia szerokiej liczbie
odbiorców zagrożeń naszej planety oraz dyskusji o zależnościach
pomiędzy ochroną środowiska naturalnego a zdrowiem i życiem jej
mieszkańców. Obchodom Dnia Ziemi, co roku przyświeca inne hasło, będące
odzwierciedleniem aktualnych problemów ekologicznych podnoszonych na
arenie światowej i państwowej: DRZEWO (1996), POMIĘDZY ZIEMIĄ A NIEBEM”
(1997), WODA (1998), NAWET PTAKOM POTRZEBNA JEST ZIEMIA” (1999), CZYSTA
ZIEMIA, CZYSTA ENERGIA” (2000), CZYSTA ENERGIA – CZYSTA WODA (2001),
SZLAKI NATURY, SZLAKI KULTURY,  (2002), WODA (2003), DARY ZIEMI
(2004), DEKADA EDUKACJI NA RZECZ ZRÓWNOWAŻONEGO ROZWOJU (2005), RZEKA
(2006), ZIEMIA ODZYSKANA (2007), KLIMAT W POTRZEBIE (2008), Z ENERGIĄ
CHROŃMY KLIMAT (2009), RÓŻNORODNOŚĆ W NAS, BIORÓŻNORODNOŚĆ WOKÓŁ NAS
(2010).

Organizując, co roku Dzień Ziemi wierzymy, że edukacja poprzez
konkursy, wystawy i finałowy piknik na Polu Mokotowskim w Warszawie
sprawią, że uczestnicy zmienią sposób patrzenia na przyrodę i
zrozumieją konieczność dbania o stan środowiska. Od 1996 roku udało nam
się:

  • Rozdać około 142 tysięcy sadzonek drzew,
  • Zebrać około 50 ton makulatury,
  • Zebrać około 70 ton szkła,
  • Zebrać około 36 ton zużytych baterii,
  • Zebrać około 50 ton elektrośmieci, w zamian rozdać 20 tysięcy
    roślin ozdobnych,
  • Zorganizować akcję w obronie warszawskich parków. 1998 i 1999 r.
    – akcja OCALMY POLE MOKOTOWSKIE, 2003r. – akcja POPARCIA IDEI PARKU
    PRZY DWORCU ZACHODNIM,
  • Zorganizować konkursy, w których udział wzięło około 75 tysięcy
    dzieci i młodzieży z całej Polski,
  • Zbudować złożoną z ponad 800 prac dzieci ZIELONĄ PIRAMIDĘ MARZEŃ
    (piramida stanęła przy Krakowskim Przedmieściu, obok pomnika Bolesław
    Prusa, można ja było oglądać do końca 2000 r.),
  • Zebrać podczas festynów Dnia Ziemi w parku Agrykola i na Polu
    Mokotowskim około 1 100 000 uczestników,
  • Rozdać 27 000 ekologicznych, lnianych toreb (akcję
    zapoczątkowaliśmy w 1994 r.),
  • Postawić na Polu Mokotowskim KRĄG MEGALITÓW – Pomnik Przyrody i
    Dziedzictwa Kulturowego (w 2000 roku, w roku 2001 krąg przenieśliśmy na
    tern Biblioteki narodowej),
  • Wyłonić 10 laureatów konkursu CZŁOWIEK ROKU POLSKIEJ EKOLOGII
    (konkurs organizowany od 2001 r.).

Powyższe statystyki to tylko niewielka część tego, co dzieje się
podczas święta Dnia Ziemi.

Nie możemy zapomnieć o naszych wystawcach, którzy co roku licznie
zjeżdżają się na Pole Mokotowskie: artystach, autorach wystaw; miastach
i gminach organizujących własne święta Dnia Ziemi oraz wszystkich,
którzy bezpośrednio i pośrednio angażują się w organizację tego
wyjątkowego święta.

Wszystkich gorąco zachęcamy do zamieszczania na naszej stronie informacji
o organizowanych lokalnie obchodach DNIA ZIEMI i wysyłanie kandydatur
do konkursu CZŁOWIEK ROKU POLSKIEJ EKOLOGII '2010 Wiemy, że w Polsce
organizowane są liczne wydarzenia z okazji tego święta a wśród
organizatorów są i tacy, którzy w sposób  ponadprzeciętny angażują
się w ochronę środowiska, nie bacząc na trud prac podjętych dla dobra
wspólnego. POINFORMUJCIE NAS O TYM.

Grażyna Hodun
Koordynator ogólnopolskich obchodów Światowego Dnia Ziemi